Zbiór ogłoszeń i zarządzeń

 

Wykaz telefonów w Urzędzie Miejskim

 

Powrót do strony głównej

Poprzedni miesiąc LISTOPAD 2009

STYCZEŃ 2010 Następny miesiąc

Najnowsze wpisy u góry


 Aktualizacja: 12 grudnia 2009 r.

 

SPÓR O OTYLIĘ

Prawie jak w książkowo-filmowej „Awanturze o Basię" w Janowie Lubelskim wzięto się za łby. Poszło o pływalnię "Otylia".

Pływalnię wzniesiono, jako dowód nieprzemijający na to, że dwa samorządy, działające w jednym, niewielkim i nie za bogatym regionie, w dodatku mające swe "kwatery główne" pod jednym dachem jak chcą, to wbrew temu, co gawiedź na ulicy mówi - współpracować potrafią. Powiat i gmina potrafiły się porozumieć i zgodnie cel osiągnąć, a celem tym było wybudowanie - w ramach międzysamorządowego porozumienia finansowego - pięknego obiektu sportowo - rekreacyjnego. Schody zaczęły się, kiedy okazało się, że pływalnia - co w sumie było do przewidzenia - nie zarabia na swe utrzymanie, i trzeba postanowić, jak podzielić się obowiązkami przy łataniu finansowej dziury pomiędzy przychodami, a kosztami funkcjonowania, było nie było, ponad 20-osobowej firmy. Jakby to było łatwe, proste i przyjemne, temat nie musiałby wskoczyć, prawie jak królik z kapelusza, na pierwszą grudniową, nadzwyczajną sesję janowskiego samorządu powiatowego. Wskoczył jednak i co przecież zgadnąć nietrudno, rozpalił emocje.

Tuż przed obradami radnym podrzucono opinię prawną na temat możliwości dofinansowania pływalni, stanowiącej część struktury organizacyjnej MOSiR, czyli gminy. Wynikało z niej jednoznacznie, iż na zawarcie porozumienia o pokrywaniu strat ponoszonych przez pływalnię nie pozwala starostwu nie jakieś widzimisię, ale prawo, a już najbardziej - art. 167 i 175 ustawy o finansach publicznych. Wskazuje ta opinia także na zapis, iż porozumienie powiat - gmina dotyczyło budowy, a nie utrzymania pływalni, więc w sumie najlepiej to niech gmina ze swoimi oczekiwaniami po prostu spływa, nomen omen. Smaczkiem tej sytuacji jest, iż - co wypomnieli niektórzy radni - ten sam radca prawny podpisał 5 stycznia 2006 r. porozumienie, w którym jeden z punktów stanowił, że ewentualne straty przynoszone przez pływalnię będą pokrywane wspólnie z gminą. Tylko że trzeba w tej sprawie podpisać oddzielne porozumienie. Niektórych radnych zdezorientowało to, że ten sam prawnik może podpisać dwie sprzeczne opinie w tej samej sprawie. Usłyszeli w odpowiedzi, że „to jest tak jak ze ślubem: jak się zawiera, to nikt nie dochodzi zapisów i praw, a przy problemach czy rozwodzie patrzy się na szczegóły”. Zaproszony na sesję burmistrz Krzysztof Kołtyś był, mówiąc delikatnie, zbulwersowany stanowiskiem obecnego zarządu powiatu. Byli tacy, co słyszeli z jego ust, że gdyby miał w porozumieniu obecnym zarządem pływalnię budować, to na pewno by się to nie udało. Faktem jest, iż trwające kilka miesięcy rozmowy nie przyniosły efektu; więc nie dziwi specjalnie wyrażona przez niego opinia, że zarząd nie szuka metod rozwiązania problemu, tylko stwarza problemy. Starosta Zenon Sydor nazwał porozumienie ze stycznia 2006 roku bublem prawnym. Była to woda na młyn, w którym opozycyjni radni pracowicie i z lubością mięli obecne starostwo. Dla jasności: starostą jest obecnie były zastępca K. Kołtysia w magistracie, a jego zastępcą - przewodniczący Rady Gminy minionej kadencji. Radny Włodzimierz Gomółka wyszydził obecny zarząd za te właśnie personalne qui pro quo: - Przecież, gdy powstawał projekt budowy, w imieniu gminy występował burmistrz Kołtyś z kolegą swoim i zastępcą Sydorem oraz przewodniczącym Rady Miejskiej, Górą. Teraz Sydor jest starostą, a Góra zastępcą i już nie można się dogadać? Pozostawiam to bez komentarza.

Były starosta, a obecny radny Bolesław Gzik zjadliwie życzył obecnemu zarządowi ,,kilku takich bubli, dzięki którym powstałoby kilka wielkich inwestycji". Krzysztof Kołtyś podziękował poprzedniemu zarządowi i radnym, którzy wtedy współtworzyli „tę śmiałą decyzję”, bo także ich zasługą jest osiągnięty efekt w postaci "Otylii": W trakcie ostrej dyskusji burmistrz K. Kołtyś stwierdził, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia, sprawę będzie rozstrzygał sąd. Nie bacząc na absurdalność swego wystąpienia, Mirosław Gąska, członek zarządu powiatu, chciał utargować z burmistrzem kasę na budowę hali sportowej przy LO, jednostkę oświatową powiatu bądź co bądź. Krzysztof Kołtyś obiecał, że gmina jednak dofinansuje tę inwestycję. Tyle, że jest drobny szkopuł: jak dofinansować coś, co nie powstanie? Wyszło bowiem, że starostwo przegapiło termin składania wniosków, a następnego naboru na środki na dofinansowanie nie będzie.

Najważniejszym celem spotkania nie było jednak prawienie sobie takich "komplementów" uwypuklających kompetencje samorządowych kolegów, a ustalenie, co zrobić z dofinansowaniem "Otylii". Pod koniec listopada była to kwota już ok. 400 tys. złotych i do końca roku wzrośnie, a nie zmaleje. Gmina, co można było odczytać z wystąpienia burmistrza, nie spodziewa się, że będzie to dofinansowanie po połowie, bo już część deficytu zmniejszono, wykupując za 400 tys. zł bilety na naukę pływania dla dzieci z podstawówek i gimnazjum, starostwo wykonało podobny, choć wyceniony tylko na 60 tys. zł zabieg w stosunku do młodzieży szkół średnich. Jedynym dorobkiem kłótliwej sesji było ustalenie, że należy powołać komisję w skład której wejdą m.in. radcy prawni obu samorządów. Do ustalenia konkretnych kwot jednak od tego miejsca jeszcze daleko. Tym bardziej, że pani skarbnik starostwa już nie kryje, że musi zaciągnąć kolejny kredyt na spłatę obecnych długów.

Jerzy Reszczyński

Tygodnik Nadwiślański,


 Dodano: 12 grudnia 2009 r.

do góry  do góry


Nasza skarbówka najbardziej skuteczna w kraju!

Okazuje się, że urzędy skarbowe z Lubelszczyzny pod względem skuteczności są najlepsze w kraju.

Pięć urzędów skarbowych z Lubelszczyzny znalazło się w VI Rankingu Urzędów Skarbowych "Gazety Prawnej" pod patronatem Ministerstwa Finansów. Dziś uroczyście nagrodzono laureatów.

Pierwsze miejsce w kraju w kategorii najbardziej skutecznych małych urzędów zajęły ex aequo urząd z Włodawy i Janowa Lubelskiego. Wśród małych urzędów za skuteczność wyróżniono też urząd w Łęcznej, który został równocześnie doceniony za największą pracowitość.

Tomaszów Lubelski uzyskał pierwsze miejsce w kategorii najbardziej skutecznych średnich urzędów, zaś w grupie wyspecjalizowanych urzędów skarbowych najlepszy w kraju pod względem skuteczności okazał się Lubelski Urząd Skarbowy (obsługuje tzw. dużych podatników). LUS został też wyróżniony na pracowitość. Izba Skarbowa z Lublina znalazła się na czwartym miejscu w kraju za największą efektywność. Pełny ranking we wtorkowej "Gazecie Prawnej".

Dziennik Wschodni


 Dodano: 10 grudnia 2009 r.

do góry  do góry


NIE JEST TAK ŹLE

Mowa o sytuacji w janowskim zakładzie fińskiej firmy Komas Oy.

- Jukka Somppi, prezes firmy mówi: - Wszystko się zmieniło, a zmiany w firmie nastąpiły w ciągu lata 2009 roku. Na początku roku światowy kryzys gospodarczy dotknął również nasz zakład, spadły zamówienia na wyroby, nastąpiły redukcje załogi.

Czas „kryzysowego" wyhamowania produkcji wykorzystano w janowskim zakładzie na inwestycje, których wartość przekroczyła w ciągu kilku miesięcy milion euro. Sprowadzono m.in. centra obróbki mechanicznej i najnowocześniejsze wytaczarki poziome, jakie są na rynku. Zamontowano także nowoczesne urządzenia do plazmowego cięcia blach, w efekcie czego mamy w Janowie nowoczesny zakład.

- Okres ten został wykorzystany do uruchomienia wielu projektów i wyrobów - dodaje prezes J. Somppi. - Niektóre są już zaakceptowane do produkcji seryjnej.

Wśród wyrobów, których produkcja rusza w janowskim zakładzie, są m.in. przypominające rozmiarami średniej wielkości mikrobus obudowy turbogeneratorów elektrowni wiatrowych. Ten kierunek produkcji dobrze rokuje na przyszłość przy polityce Unii Europejskiej wspierającej ekologiczne technologie wytwarzania energii. Wśród nowych kooperantów i odbiorców janowskiej firmy są takie przemysłowe tuzy Europy, jak ABB, KRAMER, Weidemann, Rocla, Cargotec. Oczywiście, sytuacja na rynku wciąż nie jest łatwa, duża konkurencja w gałęzi maszynowej wymusza ciągłą poprawę jakości i nieustanne pilnowanie kosztów.

Efekty tych działań już są. Najważniejszym jest to, że nie przewiduje się już redukcji-załogi, a prezes przewiduje nawet powrót do pięciodniowego tygodnia pracy na początku 2010 roku (w okresie największych problemów w tej firmie, podobnie jak np. w przedsiębiorstwach stalowowolskiego ośrodka przemysłowego, czas pracy zredukowano do czterech dni w tygodniu).

- Wszystko jest dziś w naszych rękach - mówi Jukka Somppi.

(r)

Tygodnik Nadwiślański, nr 49 (1490)


 Dodano: 7 grudnia 2009 r.

do góry  do góry


KOMAS W JANOWIE WYCHODZI NA PROSTĄ

 

Fabryka Komas w Janowie Lubelskim w ostatnim czasie zainwestowała ponad milion euro w najnowocześniejszy sprzęt. Sprowadzono maszyny, jakie tylko można spotkać na rynku.

Komas to producent części do maszyn roboczych - ładowarek, koparek, spychaczy, ram do ciężkich pojazdów oraz maszyn rolniczych. Nowoczesny park maszynowy umożliwia produkcję różnych wyrobów, począwszy od prostych części do skomplikowanych, wielkogabarytowych konstrukcji.

Na początku tego roku janowską firmę, podobnie jak inne w kraju, dotknął kryzys gospodarczy. Spadły zamówienia, więc trzeba było redukować załogę. W marcu w firmie pracowało 427 osób. Mówiło się, że o 250 za dużo. W ostateczności zwolniono 89 pracowników, kilka osób odeszło za porozumieniem stron lub na emeryturę. Aktualnie w zakładzie pracuje 325 osób.

Okres zastoju gospodarczego fabryka wykorzystała na inwestycje. Uruchomiono wiele projektów, niektóre już są zaakceptowane do produkcji seryjnej. Kilka jest w trakcie wdrażania, a uzyskana, jakość znajduje uznanie u odbiorców.

Wśród nowych kooperantów i odbiorców są: ABB, Kramer, Weidemann, Rocla, Cargotec. Prezes firmy Jukka Somppi przewiduje na początku 2010 roku powrót do pięciodniowego tygodnia pracy. W okresie przejściowym czas pracy zredukowano do czterech dni.

Oczywiście sytuacja na rynku nie jest łatwa, duża konkurencja w gałęzi maszynowej wymusza ciągłą poprawę jakości. Ale efekty tych działań już są, nie będzie redukcji załogi. Wszystko jest w naszych rękach - dodaje z optymizmem prezes Jukka Somppi.

Andrzej Wojtan

Kurier Lubelski, 4 grudnia 2009 r.


 Dodano: 7 grudnia 2009 r.

do góry  do góry


 

Poprzedni miesiąc LISTOPAD 2009

STYCZEŃ 2010 Następny miesiąc


Pogoda dla Janowa Lubelskiego na dzisiaj

Plan miasta w szczegółach

Zbiór wszelkich informacji turystycznych

Wykaz placówek zdrowia - przychodnie, apteki i inne..

Rozkład jazdy autobusów, busów - wykaz stacji paliw i usług

Kalendarz imprez kulturalnych i sportowych

Kalendarz wystaw i imprez na 2007r.

Opis ścieżek rowerowych w okolicy Janowa Lub.

Obejrzyj nasze fotoreportaże z różnych imprez

 

Wszystkie wydania GJ w wersji elektonicznej

 

Wszystko o gminnej lidze piłki halowej, tabele, wyniki itp.


 

Strona Festiwalu Filmowego FART



Urząd Miejski, ul. Jana Zamoyskiego 59, 23-300 Janów Lubelski,  tel: +48 15 87-24-330, fax: +48 15 87-24-670. e-mail: janowlub_m@woi.lublin.pl

Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Internet Explorer, Mozilla Firefox oraz Opera, wymagana rozdzielczość obrazu min. 1024 x 768

(c) COPYRIGHT 2006- 2009 URZĄD MIEJSKI JANÓW LUBELSKI